Kościół – do cywila

27 Lipiec 2014

Gorąco, trochę parno, ale nie ma co narzekać – pogoda jest piękna. Nic dziwnego, że i w mieście gwarno oraz tłoczno. W oczekiwaniu na nową plażę olsztynianie i turyści tłumnie oblegają wszystkie dostępne miejsca z dojściem do wody. Pragnę im wszystkim podziękować za cierpliwość w oczekiwaniu na nową plażę i zapewniam, że będzie piękna, efektowna i z komfortowym zapleczem. Pierwszą część kąpieliska udostępnimy w pierwszej dekadzie sierpnia, uruchomienie pozostałej powinno nastąpić na początku września inauguracją Olsztyn Green Festival.

A skoro o festiwalu mowa, to chciałbym parę słów poświęcić imprezie wyjątkowej, bo zawsze zjednującej sobie ciepłe przyjęcie publiczności. Myślę tu o Olsztyńskich Międzynarodowych Dniach Folkloru „Warmia”, których 19. edycja trwała od 22 lipca i właśnie się zakończyła. Było, jak zwykle, barwnie, wielokulturowo, radośnie, a wielogodzinne koncerty odbywały się przy wypełnionym amfiteatrze im. Czesława Niemena.

Wydawałoby się, że kultura ludowa to coś zamierzchłego, nienowoczesnego, wręcz wstydliwego, taka trochę cepeliada, a tu proszę – publiczność przychodzi i bawi się świetnie. Widać, że jest wyraźnie zarysowany rynek odbiorcy, ale – co równie ważne – także rynek producentów. W naszym olsztyńskim przypadku to Zespół Pieśni i Tańca „Warmia”, który właśnie świętuje jubileusz 60-lecia. To dziś potężny, wielopokoleniowy ruch taneczny, który jest też spiritus movens Dni Folkloru. Jego twórcom, zarówno tym dzisiejszym, jak i „ojcom-założycielom” serdecznie gratuluję dobrej edukacyjnej, artystycznej i organizacyjnej roboty. Mówiłem to już ze sceny, ale jeszcze raz powiem: Szanowni Państwo Organizatorzy – ci z pierwszego, ale także ci z dalszych planów… Panie Mariuszu i panie Arturze, serdecznie gratuluję i dziękuję za to, co robicie dla Olsztyna. Są miasta dumne, że robią np. festiwal disco polo – i to ich prawo. My bądźmy dumni z Olsztyńskich Międzynarodowych Dni Folkloru, bo to wydarzenie artystyczne i promocyjne, któremu naprawdę warto poświęcić czas i pieniądze, zwłaszcza, że za rok czeka nas jubileusz XX-lecia tej imprezy.

Dni Folkloru zbiegają się z Dniami Jakubowymi. To najbardziej „olsztyńska” część Olsztyńskiego Lata Artystycznego.  Osoby z mojego pokolenia zapewne pamiętają, że  przed OLA nasze miasto miało swoje Dni Olsztyna. Dni Jakubowe wydają się być dość oczywistym spadkobiercą tamtej tradycji.

Od lat duchowym wydarzeniem Dni Jakubowych jest Msza święta za nasze miasto. Tegoroczna msza za Olsztyn odprawiona została w świątyni o stuletnim rodowodzie, zapisanej w historii miasta jako kościół garnizonowy. Dziś jest to kościół Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała.

Podczas mszy miałem wyjątkową i nie każdemu prezydentowi daną możliwość przekazania Archidiecezji Warmińskiej nieruchomości i budynku kościoła. Zapewne tradycja kościoła służb mundurowych zostanie w tej świątyni utrzymana, ale nie zmienia to faktu, iż  żartobliwie można powiedzieć, że kościół… poszedł do cywila.

No i popłynął…

24 Lipiec 2014

Kapitan Tomasz Cichocki to postać nietuzinkowa i przynajmniej pod jednym względem godna naśladowania – w realizowaniu marzeń, bo przecież w życiu marzenia są najważniejsze.  „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć, trzeba marzyć…” – pisał Jonasz Kofta i to chyba najlepsza ilustracja pasji Tomasza Cichockiego.

O opłynięciu kuli ziemskiej marzył od dawna, angażował przyjaciół i urzędy, w tym także nasz, i w końcu się udało. Popłynął i opłynął! Kiedy spotykały go dramatyczne morskie przygody, kiedy samotnie walczył z oceanem o życie, trzymaliśmy kciuki, żeby mu się udało. Dopłynął, napisał książkę i… ruszył ponownie. Mam satysfakcję, że dzisiaj w Gdańsku mogłem żegnać tego dzielnego i upartego człowieka, oddanego do końca swojej pasji, wypływającego w kolejny rejs dookoła świata.

W mojej młodości popularne było określenie „zew morza”. Trudno je było jednoznacznie zinterpretować. Dzisiaj, patrząc na Tomasza Cichockiego zrozumiałem, co nim kieruje i że jest to właśnie ów nieokreślony, niezrozumiały dla nas, „lądowych szczurów” – zew morza!

Panie Kapitanie! Będziemy śledzić Pana trasę i nasłuchiwać Pana relacji, gdzie w danej chwili Pan na swoim jachcie pruje fale, również pod olsztyńską banderą.

Życzymy szczęścia, trzymamy kciuki i… czekamy na wielki powrót do Olsztyna!

Mały spacer

20 Lipiec 2014

Jeśli uznać, że „publiczność głosuje nogami”, to w sobotę, 19 bm., dokonał się doniosły akt głosownia. Tłumy powiedziały – tak! Głosowanie dotyczyło Parku Centralnego, który nietypowym „śniadaniem na  trawie” zainaugurował działalność. Frekwencja przekroczyła  oczekiwania, ale też i klimat tego miejsca spowodował, iż było jakże przyjaźnie, sympatycznie, sąsiedzko i rodzinnie.

Nie będę ukrywał, że byłem ciekawy, jak Park Centralny zostanie przyjęty, czy spodobają się jego nowoczesne rozwiązania architektoniczne oraz czy spotka się z aprobatą olsztynian, wrażliwych na sprawy zieleni w przestrzeni miejskiej. Moje niepokoje zostały szybko rozwiane – odebrałem dużo gratulacji i jeszcze więcej ciepłych słów na temat tej inwestycji, które pozwalają autorytatywnie stwierdzić: park się podoba i wygląda na to, że będzie ulubionym miejscem wypoczynku olsztynian. Szczególnie dużo radości sprawia fontanna z układem planetarnym i małym amfiteatrem, zachęcającym do tego, żeby usiąść, popatrzeć, posłuchać, umówić się na spotkanie. Cieszy mnie, że nasz „Central Park” jest też ukłonem w stronę Łyny, która w  śródmiejskiej części swojego przebiegu była praktycznie nieznana. Park po  raz kolejny odsłonił rekreacyjny potencjał tej rzeki, a kiedy dojdzie do połączenia Parku Centralnego z Podzamczem trudno będzie znaleźć w tej części Polski piękniejszy trakt spacerowo-rowerowo- kajakowy.

Budowa tego parku była realizowana niejako w dziewiczym i mało znanym terenie. Przebiegała dość spokojnie i z dala od dyskusji medialnych, co nie oznacza, iż była łatwa. Były problemy z gruntem, różnymi wysokościami brzegów, zaśmieceniem terenu – ale to już za nami. Przed nami wielki test – sprawdzian odpowiedzialności za coś, co jest naszym wspólnym dorobkiem: za piękną, zieloną, otwartą przestrzeń publiczną. Czy jesteśmy w stanie uchronić ją przed dewastacją, zniszczeniem i zanieczyszczeniem? Czy jesteśmy w stanie sprzątać nie tylko po sobie, ale także po swoich psich pupilach? Czy jesteśmy w stanie uszanować zieleń i małą architekturę?

Będziemy starali się to urokliwe miejsce monitorować, chronić, sprzątać, naprawiać, gdy będzie to niezbędne. Ale bez mieszkańców i ich wspólnotowego poczucia, że „to jest nasze”, może być nam trudno.  Dlatego proszę i apeluję – stwórzmy „parkową koalicję” na rzecz Parku Centralnego, a jeszcze lepiej: na rzecz wszystkich parków Olsztyna, bo przecież jeszcze tej jesieni nasze zasoby wzbogacą się o zrewitalizowane parki Podzamcze i Jakubowo.

Od paru lat w promocji Olsztyna operujemy nie do końca prawdziwym pojęciem miasta-ogrodu, albowiem nasze wyobrażenia o Olsztynie jako mieście-ogrodzie są dość dalekie od koncepcji jej twórcy, Ebenezera Howarda. Dużo bardziej realne i prawdziwe jest pojęcie  „miasto-park”. By mieć na to potwierdzenie wystarczy… mały spacer. Proponuję zacząć od –  a jakże – od Centralnego.

Zielono mi

18 Lipiec 2014

Kolor zielony od dawna ma bardzo dobre konotacje. To z jednej strony kolor fanów ekologii, z drugiej zaś – muzyki. Ekolodzy mają swój zorientowany na ochronę środowiska ruch Greenpeace, muzycy mają evergreen’y, czyli niestarzejące się przeboje. Jeśliby te dwie filozofie zbliżyć do siebie, to robi się przestrzeń na… Olsztyn Green Festival, nasz nowy  projekt z kategorii eko-art. Chcemy pokazać, że środowisko i sztuka mogą żyć w symbiozie, oferując „zielony” styl życia, bliski zarówno mieszkańcom, jak i osobom, które Olsztyn odwiedzają.

Festiwal staje się faktem, a potwierdziła to środowa (16 bm.) konferencja prasowa z udziałem głównego organizatora – koncernu mediowego Agora S.A. Datę 6–7 września, kiedy to ma odbyć się Olsztyn Green Festival,  znaliśmy już dość dawno, teraz poznaliśmy też propozycje programowe. No i co tu dużo mówić – będzie się  działo! Festiwal zacznie żyć każdego dnia już od południa, oferując atrakcje zarówno dla ducha, jak i ciała. Będą pokazy, spotkania, seanse filmowe, regaty żeglarskie i wyścigi smoczych łodzi. Będzie piknikowo, kulinarnie i aktywnie, a na wieczór i noc zaplanowano dwa atrakcyjne bloki koncertowe, zakończone w sobotę występami zespołu Łąki Łan, Artura Rojka i zespołu Hey z Katarzyną Nosowską, a w niedzielę – Kuby Badacha, Ani Rusowicz i Kayah.

Było sporo kontrowersji, czy uda się to przedsięwzięcie zorganizować, bo z pewnością nie jest tanie i proste, ale jesteśmy już na dobrej ścieżce. Szczególnie cieszy mnie lokalizacja – zmodernizowana plaża nad jeziorem Ukiel – bo będzie to świetna promocja tego wyjątkowego miejsca. Jeżeli do pięknego piasku, nowych pomostów i efektownych, nowoczesnych obiektów rekreacyjnych dołożymy zachodzące słońce, energetyczną muzykę i klimat prawdziwej zabawy, to będzie fantastycznie! Kto wątpi, niech sam sprawdzi.

Zapraszam – nucąc znany evergreen Andrzeja Dąbrowskiego do tekstu Agnieszki Osieckiej – „Zielono mi i spokojnie…”.

No, z tym „spokojnie”, to może trochę przesadziłem…


Strona 1 z 10212345...Ostatnia »

Powrót do góry ↑

Urząd Miasta Olsztyn
Olsztyńskie Lato Artystyczne 2013!
Inwestycje w Olsztynie!
Posprzątaj po swoim psie!
Wirtualny Plac Zabaw!
Zadaj pytanie prezydentowi Olsztyna