Szkoła na dobry początek

31 Sierpień 2014

1 września to jedna z najbardziej kojarzonych dat w roku. Wiadomo – rocznica wybuchu II wojny światowej (w tym roku już 75.), a także  początek roku szkolnego. Gdyby zrobić test na najbardziej rozpoznawalne daty roku, to podejrzewam, że 1 września przegrałby tylko z 24 grudnia, czyli wigilią Świąt Bożego Narodzenia.

To, że wciąż pamiętamy o rocznicy wybuchu wojny, jest najlepszym dowodem, jaką traumą była ona dla naszego narodu. Uczestników tamtych wydarzeń, zwłaszcza walczących w obronie ojczyzny, ubywa w zastraszającym tempie. Ale pamięć o wojennym koszmarze przechodzi z pokolenia na pokolenie. To ta wielopokoleniowa pamięć pozwala nam mieć dystans do tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Pozwala współczuć i wołać o pokój. My, Polacy, wiemy, co to znaczy prowokacja i ciche przyzwolenie świata na agresję. W takim dniu, jakim jest rocznica wybuchu II wojny światowej, warto o tym pamiętać szczególnie, bo to taka rocznicowa lekcja prawdziwej historii.

1 września ma też swój lżejszy wymiar. Wraca szkoła, wraca rytm lekcji, zarówno dla uczących się, jak i dla uczących tych uczących się. Mam wrażenie, że chociaż początek roku szkolnego oznacza też koniec wakacji, to jednak uczniowie, a myślę, że także i w zdecydowanej większości nauczyciele, chętnie wracają do zajęć lekcyjnych. Tak naprawdę wymiarem dobrej szkoły jest to, czy chętnie do niej wracamy. Jeśli nawet nie osobiście, to w naszej pamięci.

Sądzę, że początek września będzie miał trochę „rozbiegowy” charakter, bo to jeszcze kalendarzowe lato, bo rusza nowa galeria handlowa, bo mamy piękny festiwal nad Jeziorem Krzywym, czyli Olsztyn Green Festival. To wszystko na dobry początek, gdyż później to już tylko nauka dla jednych i ciężka praca dla drugich. Wszak we wrześniu już na ostro startuje budowa olsztyńskich tramwajów, więc przyjdzie pora na sprawdziany – te szkolne i te życiowe.

Olsztyn parkowo…

29 Sierpień 2014

Parki coraz bardziej dominują w krajobrazie Olsztyna, nie tylko z powodu ich liczby, ale przede wszystkim urody. A ten rok, to już wyjątkowa parkowa obfitość. Niedawno cieszyliśmy się zbudowanym od podstaw Parkiem Centralnym, który z każdym dniem zdobywa serca olsztynian, a właśnie w tych dniach zniknęły płoty ze zrewaloryzowanej, północnej części parku Podzamcze, ciągnącej się wzdłuż ulicy Nowowiejskiego. Myślę, że kiedy zakończy się „organizacyjny zgiełk” wokół końca wakacji oraz początku roku szkolnego, przyjdzie pora żeby i na tej części zainaugurować działalność parkowo-artystyczną. Dobrą datą byłby na przykład koniec kalendarzowego lata, bo to jeszcze i ciepło, i nastrojowo, czyli tak, jak w tak ładnym miejscu powinno być zawsze.

Przypomnę, że to drugi etap rewaloryzacji parku Podzamcze. Pierwszym była część przy Wojewódzkiej Bibliotece Pedagogicznej, sięgająca wiaduktów kolejowych, ze słynną fontanną „Symfonia ptaków”. Trwa jeszcze remont ostatniej części kompleksu, od mostu na ul. Nowowiejskiego  do mostu na ul. Pieniężnego. W parku pojawią się nowe mostki, lampy, alejki i nasadzenia. Zakończenie prac przewidywane jest na październik i zapewne w zdecydowanej części tak się stanie, chociaż oddanie fragmentu parku przy „Casablance” może się opóźnić z uwagi na odkrycie archeologiczne, prawdopodobnie browaru miejskiego. Relikt jest rzeczywiście interesujący, a tak już jest z pracami archeologicznymi, że jedno odkrycie wymusza dalsze badania, więc musimy sobie dać trochę więcej czasu.

Przy okazji dodam, że nieuchronnie zbliża się czas decyzji, co do reliktów przy Wysokiej Bramie. Na razie chcemy pokazać opracowania studentów architektury, które mogą być pewnego rodzaju wskazówką, w jakim kierunku można podążać.

Zamykając temat parkowy przypomnę, że w przyszłym tygodniu podpisujemy umowę na projekt budowlany olsztyńskich plant przy ulicy Pieniężnego. To miejsce w naturalny sposób domknie pierścień zieleni wokół Starego Miasta oraz połączy Park Centralny z parkiem Podzamcze.

Już dziś widać, że parki będą wizytówką Olsztyna, a do różnych haseł promujących miasto dojdzie jeszcze jedno: „Olsztyn.Parkowo!”

Przygotuj się na najgorsze

24 Sierpień 2014

Czas wyborów, a więc co i rusz wraca dyskusja o partycypacji społecznej. Tematem dyżurnym jak zwykle są konsultacje. Chwilami odnoszę wrażenie, że jeżeli ktoś ma odmienne zdanie niż przyjęte rozwiązanie, to jest to widomy znak, że konsultacji… nie było. Bo przecież gdyby były, to jego racja by zwyciężyła. Nie chcę mówić, że w kwestiach konsultacji nie popełniamy błędów, że nie zdarzały nam się potknięcia, ale też konsultacje to temat stosunkowo młody i wszystkie samorządy się go uczą. My też. I jesteśmy raczej pilnymi uczniami…

Nie zgodzę się jednak, że konsultacji jest za mało. Sądzę, że problemem jest to, iż są przeciągane, a niektóre, przekonsultowane wydawałoby się i zamknięte, tematy wracają ponownie. Myślę jednak, że konsultacje są coraz powszechniejszą formą wypracowywania decyzji, a dobrym przykładem jest Olsztyński Budżet Obywatelski.

Trochę o tym zapominamy, ale budżet obywatelski – poczynając od pierwszych, sopockich doświadczeń – jest formą konsultacji i partycypacji społecznej w procesach decyzyjnych, związanych z budżetem gminy. Zgodnie z przyjętymi zasadami, to mieszkańcy proponują i wskazują, na co mają być wydane gminne pieniądze, a rozsądne władze każdej gminy to honorują i szanują. Można powiedzieć, że jest to dość szczególna forma umowy społecznej. Ci „Kowalscy”, którzy twierdzą, że niektóre projekty nie powinny znaleźć się w propozycjach, bo powinny zostać realizowane w ramach zadań własnych gminy, mylą się zasadniczo! OBO to jest ten sam budżet i te same zadania danego samorządu, a nie jakieś inne, pozabudżetowe pieniądze. Jednym z kryteriów realizacji projektu jest właśnie to, iż mieści się on w zadaniach gminy – na tym polega partycypacja. I dlatego budżet obywatelski należy rozpatrywać w kategoriach konsultacji społecznych.

Wydaje się, że mieszkańcy to zrozumieli i w tegorocznej edycji, porównując do roku ubiegłego, wniosków jeszcze przybyło. Z informacji, jakie do mnie dotarły, wynika, że są też lepiej przygotowane i odpowiadają rzeczywistym potrzebom olsztynian. OBO to taka trochę samonapędzająca się maszyna. Jeżeli mieszkańcy widzą, że ich projekty są realizowane – a są! – to tym chętniej składają nowe. I nawet jeśli przeważają naprawy chodników, to skoro zostały wskazane przez mieszkańców, należy to uszanować i… zrealizować!

Myślę, że nawet ci, którzy tak chętnie używają oręża braku konsultacji, wiedzą o tym bardzo dobrze, bo często sami brali w nich udział. Ale cóż – premier ogłosił i nie ma wyboru – wybory samorządowe będą!

Przed nami czas negacji i abstrakcji, krytykanctwa i pomysłów od tzw. czapy. Patrząc na to, co już się dzieje i jak dla taniego poklasku wetujemy wszystko, co jest naszym wspólnym dorobkiem, mam chwilami ochotę zacząć promować ponadczasowe hasło wyborcze:

Idą wybory!? Przygotuj się na najgorsze!

Kto był prezydentem…

21 Sierpień 2014

Wydawało mi się, że w sprawie planu zagospodarowania terenu pomiędzy Nagórkami i Jarotami powiedziałem już tak dużo, że przesłanki wniosku o jego przyjęcie przez Radę Miasta były jasne i czytelne. Kiedy jednak śledzę wypowiedzi w mediach na ten temat, dochodzę do wniosku, że ciągle poruszamy się w kręgu zaklęć i niedopowiedzeń, nie mówiąc o prawdziwych źródłach dzisiejszych decyzji. Jednocześnie – można się tylko domyślać dlaczego – tworzymy i wtłaczamy w obieg publiczny mity-straszaki.

Pierwszym mitem-straszakiem jest wmawianie mieszkańcom, że na tym terenie zostanie zlikwidowana zieleń parkowa. To oczywista nieprawda! Zieleni zostanie w tym miejscu tyle, ile było zaplanowane w studium uwarunkowań, a nawet więcej, bo rygory planu narzucają konieczność bardzo dużych nasadzeń. Zieleń zachowana w planie oraz nowa (efekt nasadzeń), to obszar z grubsza półtora razy większy niż niedawno oddany 13-hektarowy Park Centralny! To naprawdę bardzo dużo, zwłaszcza gdy trzeba tę zieleń zagospodarować i utrzymać. Zatem w żadnym stopniu problemem nie jest brak miejsca pod park Jaroty, tylko… brak samego parku i to jest prawdziwe wyzwanie, które warto podjąć.

Drugim mitem jest straszenie budową galerii handlowej. Od dawna wiadomo, że według analiz rynkowych w Olsztynie możliwe jest funkcjonowanie trzech galerii handlowych. Jedna już jest, druga za chwilę będzie oddawana, a trzecia ma powstać przy dworcu głównym. Zatem szanse na galerię handlową w tym miejscu są niewielkie, co nie znaczy, że nie powstanie tam jakieś centrum handlowe. Mówiło się, że może to być Ikea, mówi się o Decathlonie, mnie ucieszyłaby Castorama – i o taki rodzaj handlu wielkopowierzchniowego tu chodzi! Zaufajmy przedsiębiorcom, bo to oni ryzykują własnymi pieniędzmi i nie bójmy się inwestorów – to lokata w nasze miejsca pracy.

Jeśli chodzi o zaklinanie rzeczywistości i niedopowiedzenia, to warto przypomnieć, że do prac nad planem zagospodarowania terenu między Nagórkami i Jarotami przystąpiono już w kwietniu 1995 roku, a miesiąc później część gruntów użytkowanych przez  ówczesny PUDiZ została przekazana tej spółce w użytkowanie wieczyste. W lutym 1997 roku plan zagospodarowania przestrzennego został przyjęty, a w październiku tegoż roku oraz grudniu 1998 roku spółka PUDiZ sprzedała prawo użytkowania wieczystego nabytych wcześniej gruntów kolejnej spółce, z tą różnica, że w nowym planie były już one zarezerwowane pod… handel. Warto tu podać jeszcze jeden szczegół. Patrząc po wartościach transakcji, w ciągu niecałych trzech lat wartość terenu wzrosła… 100-krotnie! Niestety, nie zasiliło to w żadnym stopniu kasy miejskiej, co pozostawiam bez komentarza.

Jak widać, to nie ten prezydent i nie ta Rada Miasta zmienili charakter tego terenu. Historia przekształcenia jego przeznaczenia pod handel wielkopowierzchniowy jest bardzo bogata i mocno kontrowersyjna. Ale jej odwrócenie wywołałoby bardzo dotkliwe konsekwencje odszkodowawcze, na które miasta nie stać.

Ponieważ temat planu zagospodarowania terenu między Nagórkami i Jarotami jest chętnie podejmowany przez potencjalnych kandydatów na prezydenta, mam na koniec małą zagadkę: kto był prezydentem Olsztyna w czasie uchwalania pierwszego planu w roku 1997?


Strona 1 z 10512345...Ostatnia »

Powrót do góry ↑

Urząd Miasta Olsztyn
Olsztyńskie Lato Artystyczne 2013!
Inwestycje w Olsztynie!
Posprzątaj po swoim psie!
Wirtualny Plac Zabaw!
Zadaj pytanie prezydentowi Olsztyna