Wizja rozwoju
Olsztyn powinien być pięknymi wrotami Warmii i Mazur
W wizji przyszłego Olsztyna istotne miejsce zajmują nasze jeziora. Pora by zaczęły być wizytówką miasta; by spacer brzegami Krzywego nie oznaczał ciągłego omijania „śladów ludzkiej obecności”, ale dawał możliwość realnego wypoczynku i korzystania z wodnej rekreacji
Przetaczająca się przez łamy „Gazety” dyskusja o przyszłości Olsztyna zachęciła i mnie do dołożenia kilku swoich refleksji do tego ważnego tematu.
W odróżnieniu od wielu malkontentów nie oceniam obecnej sytuacji naszego miasta źle. Z perspektywy 20 lat transformacji ustrojowej widać, że Olsztyn bardzo się zmienił, i to na korzyść. Podkreślają to wszyscy, którzy odwiedzają nasze miasto i porównują je z tym, jakie pamiętają sprzed lat. Jeśli dziś narzekamy, że „za mało”, że „inne miasta robią to lepiej”, to dlatego, że zapominamy, iż rozwój nie następuje z dnia na dzień, ani nie przebiega równomiernie.
Stawiam sobie za zadanie, by moja zmiana pchnęła Olsztyn jak najdalej. Chodzi o jego moc rozwojową, o harmonijne skrzyżowanie jego najsilniejszych atutów: historii i unikatowego położenia z nowoczesnością i młodością.
Są rzeczy, które zostały już nam dane i które musimy za wszelką cenę chronić. Przede wszystkim – unikalne położenie miasta wśród jezior i lasów, a także w ciągu lub pobliżu ważnych dróg krajowych i międzynarodowych. Ta lokalizacja powoduje, że Olsztyn powinien być prawdziwymi „wrotami Warmii i Mazur”. Powiem więcej – powinien stanowić klucz do zrozumienia tej niezwykłej krainy. Musimy spowodować, aby stało się oczywistym, że mówienie o pobycie na Warmii i Mazurach bez odwiedzenia Olsztyna jest swoistym faux pas , w myśl zasady – „Nie byłeś w Olsztynie? To nie mów, że byłeś na Warmii i Mazurach”. W tym względzie Olsztyn powinien być kwintesencją Warmii i Mazur – miastem zharmonizowanym z naturą, ekologicznym, wielokulturowym, z całym bagażem doświadczeń historycznych, ujawniającym się m.in. w zabytkowej, dobrze utrzymanej architekturze. To dlatego podpisałem się pod hasłem „Olsztyn – ogród z natury”. Jeśli nawet dzisiaj Olsztyn jeszcze taki nie jest, to jutro taki być powinien!
Aby tak się stało, potrzebna jest dobra infrastruktura komunikacyjna i turystyczna oraz bogata oferta kulturalna, sportowa i rekreacyjna. To dlatego musimy zrobić wszystko, aby dojazd do Olsztyna był jak najdogodniejszy, i to zarówno lądem, jak i z powietrza. Musimy wykorzystać możliwości wynikające z modernizacji drogi ekspresowej S7 i wywalczyć dojazd do Olsztyna od strony Olsztynka w postaci drogi czteropasmowej. Także każda forma zlokalizowanego blisko Olsztyna portu lotniczego uzyska moje poparcie nie tylko dlatego, by olsztynianie mieli skąd latać, ale także dlatego, by naszym gościom było jak najbliżej do nas.
Za tą filozofią stoi konieczność szerokiej oferty usług hotelarskich i gastronomicznych. Olsztyn przyszłości musi mieć co najmniej kilka hoteli cztero – lub pięciogwiazdkowych i bogatą ofertę usług okołohotelowych. Dziś, powiedzmy szczerze, jest to sfera zaniedbana, dlatego w mojej wizji przyszłości Olsztyna poprawę tego stanu zaliczam do rzeczy pierwszorzędnych. Mówienie o imprezach sportowych, kulturalnych, czy rekreacyjnych, bez porządnej bazy hotelowej, jest pustosłowiem. Po prostu, nikt nie będzie nas traktował poważnie. Jako przykład można podać niedalekie, sympatyczne Mrągowo. Prawdziwy rozwój tego miasta rozpoczął się od zbudowania hotelu „Mrongovia”, a dopiero w ślad za nim pojawił się Piknik Country, Festiwal Kresowy, Mazurska Noc Kabaretowa, czy inne imprezy, również te telewizyjne.
W tak rozumianej wizji przyszłego Olsztyna istotne miejsce zajmują nasze jeziora. Pora by zaczęły być wizytówką miasta; by spacer brzegami Krzywego nie oznaczał ciągłego omijania „śladów ludzkiej obecności”, ale dawał możliwość realnego wypoczynku i korzystania z wodnej rekreacji. Jestem przekonany, że baza hotelowa plus nowoczesna infrastruktura brzegowa zaowocują zarówno masowymi, jak i najwyższej rangi imprezami sportowymi. W tej wizji znajduję również miejsce dla amfiteatru z prawdziwego zdarzenia. Kilkutysięcznego, z pełną infrastrukturą i z widokiem na Krzywe.
Ważne więc, by stało się to, o czym marzyliśmy od dawna i do czego „od zawsze” jestem przekonany. Musimy odzyskać jeziora dla mieszkańców i odwiedzających nas gości.
Czy tylko jeziora? Jestem przekonany, że już niedługo powrócimy również na stare ścieżki spacerowe wzdłuż Łyny i w Lesie Miejskim. Stare w sensie historycznym, nowe – w znaczeniu urbanistycznym. Brzegi Łyny zawsze stanowiły ulubione miejsce spacerów mieszkańców miasta i pora by mogli oni powrócić do tych sympatycznych i zdrowych nawyków.
W zjednoczonej Europie nie musimy udowadniać, że Olsztyn to miasto polskie, ale ukazywać jego europejskość i wielokulturowość. Jaką to może przybierać formę, pokazało już stowarzyszenie „Borussia”.
Jestem przekonany, że takie spojrzenie na historię i dzień dzisiejszy Olsztyna znajdzie swój szerszy wymiar w nowych ofertach kulturalnych, zarówno tych ze sfery tzw. wysokiej kultury, jak i tych z kręgu popkultury. W tych działaniach z pewnością znajdziemy sprzymierzeńca – młode pokolenie olsztynian. Jesteśmy zagłębiem młodzieży. Na naszym uniwersytecie studiuje dwa razy więcej młodych ludzi niż w Cambridge, mimo że wielkości naszych miast są porównywalne. To kapitał, który musimy wykorzystać. To pokolenie otwarte na świat, na Europę, na przyszłość. Jestem przekonany, że już niedługo zbudujemy w powszechnym odbiorze synonimy pojęć: Olsztyn, uniwersytet, młodzież.
O ile tkanka historyczna i przyrodnicza stanowi jeden z istotnych aspektów rozwojowych miasta, to nauka stanowi drugi. Olsztyn przyszłości powinien czerpać z faktu bycia miastem uniwersyteckim. Po latach wielu doświadczeń wiemy, że nie będziemy miastem przemysłowym, nie będziemy kluczowym węzłem komunikacyjnym ani agromiastem, ale możemy swój rozwój budować w oparciu o naukę. Mamy uniwersytet, który na naukowej i edukacyjnej mapie Polski osiągnął pozycję, z której często nie zdajemy sobie sprawy. Od Szczecina do Białegostoku, w całej Polsce północnej nie ma uczelni, która zatrudniałaby tylu profesorów lub kształciłaby na tak wielu kierunkach.
W mojej wizji rozwoju miasta Olsztyn jawi się jako ważny ośrodek innowacji, miejsce transferu wiedzy i poligon wdrożeń określonych rozwiązań dla przemysłu i gospodarki. To dlatego chcę jak najszybszego uruchomienia Olsztyńskiego Parku Naukowo-Technologicznego. To tam powinny powstawać rozwiązania wykorzystujące osiągnięcia rodzimej nauki, a służące praktyce gospodarczej.
Z tych samych powodów chciałbym, aby Olsztyn stał się miastem transferu technologii, aby wyróżnikiem miasta na mapie Polski były ogólnopolskie, a w przyszłości także międzynarodowe Targi Innowacji i Wdrożeń. Siła gospodarki Olsztyna nie musi wyrastać wyłącznie z siły produkcyjnej, ale może – i powinna – powstawać dzięki jego mocy intelektualnej. Niech naszą dźwignią rozwojową będzie to, co jest najbardziej cenione w świecie – know-how, czyli konkretna wiedza techniczna z danej dziedziny, umiejętność wykonywania lub wyprodukowania czegoś, kompetencja, biegłość. Tak profilowane targi mogą być początkiem szerszej działalności targowej, i co ważne – w tym kształcie niewymagającej szczególnie rozbudowanej infrastruktury wystawowej. Jest co najmniej kilka naturalnych dla Olsztyna dziedzin, w których ta działalność mogłaby się materializować: ochrona środowiska, rolnictwo, medycyna, turystyka, kultura. Miejsc na organizację tego typu targów w Olsztynie na pewno nie zabraknie. Główne polskie miasta targowe to Poznań na zachodzie kraju i Kielce na południu, zatem Olsztyn na północnym wschodzie mógłby stanowić dobre uzupełnienie tej oferty i okno na rynek rosyjski oraz państw nadbałtyckich.
Tej wiosny rozpoczniemy pierwszy etap budowy Olsztyna metropolitalnego, miasta, które już niedługo stanie się prawdziwą stolicą aglomeracji olsztyńskiej; które zepnie w jeden organizm okoliczne gminy i miasta, wiążąc je infrastrukturą komunikacyjną, edukacyjną i kulturalną.
Nie trzeba będzie snuć wizji o nowych obiektach sportowych, bo będzie aquapark z pełnowymiarową pływalnią, będzie nowoczesny stadion z obiektami towarzyszącymi, a w perspektywie – nowa hala widowiskowo-sportowa. Nowymi trasami i ulicami pojedzie szybki tramwaj. Urzeczywistni się wizja miasta bez ciężarówek, do czego przyczyni się obwodnica Olsztyna i nowa, dokumentnie zmodernizowana ulica Artyleryjska. Realnych kształtów nabiorą marzenia o spacerach nad jeziorami Krzywym i Długim, bo będą tam promenady i nadjeziorna infrastruktura turystyczna. Wszyscy, a nie tylko miłośnicy starej architektury, tej dużej i tej małej, niebawem ujrzymy zrewitalizowane kamienice i skwery, podwórka. Równie ważne jest i to, że w krajobrazie starówki pojawią się olsztyńskie Planty, czyli ciąg odtworzonych i nowych alei spacerowych, tworzących swoistą pętlę wokół Starego Miasta. Już niedługo Olsztyn będzie mógł szczycić się odnowionym dworcem kolejowo-autobusowym, nowym gmachem filharmonii, odremontowanym teatrem czy terenami parkowymi.
Jednak – gwoli sprawiedliwości – trzeba dodać, że to nie tylko zasługa samorządu miasta, ale również samorządu województwa i innych jednostek centralnych, co z należytym szacunkiem doceniamy.
Ktoś pewnie napisze – oto mamy program Grzymowicza. Po pierwsze, mieć program to chyba nic złego. Po wtóre – przedstawiam pewną wizję, w której mieszczą się efekty bardzo konkretnych przedsięwzięć. Część z tych przedsięwzięć już jest urzeczywistniana, inne są na różnych etapach przygotowania, ale wszystkie są realne.
Powrót do góry ↑
| Powrót do strony głównej
Szklanka do połowy pełna







