Środa 22 lipca 2015
4 1

Trzymajmy kciuki za obwodnicę

Bywa tak, że kiedy nam się wydaje, iż wszystko idzie swoim tempem, nagle pojawiają się nie wiedzieć czemu „czarne chmury”. Tym razem takie chmury nadciągnęły nad kluczową inwestycję Olsztyna i jego najbliższych okolic, czyli nad budowę południowej obwodnicy miasta. I to skąd? Z Małopolski! A o ich istnieniu dowiedzieliśmy się… drogą radiową. Oto w Radiu Kraków prominentny poseł Andrzej Adamczyk – prezes małopolskich struktur Prawa i Sprawiedliwości oraz wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury, a więc  być może przyszły minister tego resortu (bo taka jest logika poselskich awansów), powiedział: „Jak wyborcy powierzą mandat PiS do sprawowania władzy, to nie będzie takich decyzji, jak w przypadku obwodnicy Olsztyna. Półtora miliarda złotych! A to 25 km obwodnicy w ciągu drogi krajowej, której obciążenie to 25 procent ruchu na drodze S7. Jeśli wybieramy, to wybieramy priorytety”.Na pytanie pani redaktor: „Czy posłowie PiS z Olsztyna podzielają Pana zdanie?”, odparł:  „Ja znam pana posła Szmita, szefa podkomisji ds. transportu drogowego. Pan poseł dokładnie wpisuje się w mentalność, że jak wydajemy państwowe pieniądze, to wydawajmy je mądrze, żeby się zwróciły rozwojem gospodarczym”.

Trzeba przyznać, że nie brzmi to dla nas optymistycznie i mogę mieć tylko nadzieję, że to swoisty lapsus wyborczy – ot, tak wymknęło się panu posłowi, bo chciał zawalczyć o swój małopolski elektorat. Gdyby to jednak miała być prawda, znaczyłoby to, że nasza wspólna praca, protesty, petycje, kartki, spotkania z parlamentarzystami, etc., mogą pójść na marne i zapisać się w kategorii pięknych wspomnień. W przypadku takiego, czarnego scenariusza – przyznam – moje pretensje kierowałbym do obydwu partii, najważniejszych graczy na scenie politycznej. Do Prawa i Sprawiedliwości – za pozbawianie olsztynian możliwości realizacji marzeń oraz utrzymywanie stanu wykluczenia komunikacyjnego miasta – oraz do Platformy Obywatelskiej za zwłokę, piętrzenie trudności i przesuwanie budowy obwodnicy w czasie.

Swoimi obawami podzieliłem się na Facebooku i jakież było moje zdziwienie, gdy zarzucono mi włączenie się w walkę wyborczą – oczywiście stronnicze – oraz chęć osłabienia PiS. Nie wiem dlaczego liczono, iż w tej sprawie nabiorę wody w usta i będę czekał, co przyniesie wyborczy los. A przecież kiedyś umówiliśmy się, że budowa obwodnicy będzie ponad podziałami partyjnymi! Dlatego w tej sytuacji chciałbym tylko jednego: niech najważniejsi lokalni politycy Prawa i Sprawiedliwości publicznie powiedzą, że są innego zdania i że zrobią wszystko, żeby nie dopuścić do wstrzymania budowy tej kluczowej dla miasta i regionu arterii. Wystarczy trochę odwagi i szerszego spojrzenia na problem. Nie tylko przez pryzmat miejsca na liście wyborczej

Swoją drogą ciekawe, co zwycięży: lokalne, najlepiej rozumiane potrzeby mieszkańców czy partyjna dyscyplina. Zobaczymy już niedługo. Na razie trzymajmy kciuki za obwodnicę,  rozsądek i bezkompromisowość.   

Oceń post
Ocen: 5
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup