Niedziela 6 lipca 2014
0 0

Bez barier

Rosyjskie przysłowie, w wolnym tłumaczeniu, mówi: „Cicho jedziesz, dalej będziesz”.  I to prawda – nie wszystko musi się dziać z  hukiem, udziałem mediów i w świetle jupiterów. Są działania prawie niewidoczne, ale systematyczne i dopiero po jakimś czasie ze zdziwieniem stwierdzamy, że „tu zaszła zmiana”. Na naszym olsztyńskim podwórku dobrym przykładem są słynne żółte barierki, do których co niektórzy dodawali przydomek – „typu olsztyńskiego”.
Jeszcze kilka lat temu barierki były tematem licznych publikacji, pohukiwań i zapytań: po co, dlaczego żółte, czemu takie i kiedy to się zmieni? Dziś, robiąc mały, barierkowy bilans, trzeba uczciwie stwierdzić, że zmieniło się dużo. Barierki znikają, a w miejscach, gdzie są niezbędne, pojawiają się czarne i mniej psujące przestrzeń miejską. A ponieważ „w przyrodzie nic nie ginie”, staraniem miejskiego oficera rowerowego ich elementy pojawiają się jako zawsze potrzebne… stojaki rowerowe.
Sztandarowym efektem demontażu barierek była ich likwidacja przy ul. Sielskiej. Nie ukrywam, że sam odkryłem to z dość dużym zdziwieniem. Nie ma barierek, czyli – można było?! Muszę w tym miejscu pochwalić dyrektora Zarządu Dróg Zieleni i Transportu, bo to jego cicha i z pozoru nieefektowna praca zaczęła przynosić wyniki.
Po raz kolejny okazało się, że kropla drąży skałę, a życie bez barier jest możliwe.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup