Środa 29 czerwca 2016
1 0

Na szczęście glosowania są imienne

Właściwie to powinienem do tego przywyknąć, bo sytuacja powtarza się już po raz kolejnym, bodaj szósty, i zawsze w czerwcu. Niemniej jest to zawsze trochę stresujące, bo przecież chodzi o ocenę mojej osoby. Rzecz dotyczy jednego z ważniejszych aktów w pracy samorządu – absolutorium, czyli skwitowania wykonania budżetu za rok miniony, w tym przypadku za rok 2015. To był bez wątpienia trudny rok i równie trudny budżet, także dlatego, że był on rekordowy, zarówno po stronie dochodów, jak i wydatków. Jego wykonanie jednak nie budziło zastrzeżeń Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz Komisji Rewizyjnej Rady Miasta. 

Do otrzymania absolutorium konieczna jest większość bezwzględna i tak też się podczas dzisiejszej sesji (29.06) stało. Najpierw przyjęto sprawozdanie z wykonania budżetu, a potem, po niezbyt długiej dyskusji, przegłosowano udzielenie absolutorium prezydentowi miasta. To zawsze każdego włodarza miasta cieszy, dlatego za tę pozytywną ocenę i okazane zaufanie, także tą, „blogową” drogą, serdecznie dziękuję. To był naprawdę sympatyczny prezent na moje imieniny.

Sama sesja Rady Miasta miała jednak dość burzliwy przebieg. Sporo dyskusji wywołał Miejski Program Rewitalizacji. Jednak niechlubnym wydarzeniem była dyskusja i decyzja odrzucenia projektu uchwały o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu  zagospodarowania kwartału miasta wyznaczonego ulicami: Kościuszki, Żołnierska, Obiegowa, Pstrowskiego. To już drugie podejście do tego tematu – i drugie nieudane. Towarzyszące mi refleksje, związane z tą inicjatywą, są bardzo smutne.

Po pierwsze: uchwała dotyczyła niezwykle ważnego elementu każdego miasta – porządku  i ładu urbanistycznego. Ci sami radni, którzy zagłosowali przeciw przyjęciu uchwały, wcześniej często mówili o chaosie przestrzennym, wywołanym brakiem planów zagospodarowania, o wymogu harmonijnego rozwoju miasta, o szacunku do dziedzictwa kulturalnego, ale w tym przypadku jakoś o tych wskazaniach… zapomnieli.

Po drugie: w uchwale chodziło tylko o przystąpienie do sporządzenia planu, co pozwalałoby na dyskusję o tym, jak ten istotny dla rozwoju miasta teren powinien być zagospodarowany. To jeszcze nie była dyskusja nad planem i do jego przyjęcia oraz związanych z nim szczegółowych zapisów było jeszcze co najmniej pół roku.

Po trzecie: wydawać by się mogło, że najważniejszą rzeczą, jakiej oczekujemy od radnych jest to, żeby kierowali się wyłącznie dobrem społecznym i interesem ogółu mieszkańców. Po drugiej stronie takiej postawy są doraźne, partykularne interesy, dalekie od dobra wspólnego. A czasami – źle rozumiana polityka, przeobrażająca się w politykierstwo.

Jakie będą skutki braku planu zagospodarowania tego terenu? Moim zdaniem – tragiczne! Naprzeciwko pięknej, zabytkowej wieży ciśnień, w której dziś mieści się obserwatorium astronomicznego, wyrosną dwa wieżowce, które stanowić będą dominantę krajobrazową dla tego terenu. Jednocześnie zdecydowanie ograniczą możliwości obserwacyjne, będące jedną z głównych funkcji tej unikatowej placówki kultury. Zaburzona zostanie harmonia przestrzenna głównego ciągu  ulicy Żołnierskiej, tworzona przez niską, w pewnym sensie willową zabudowę. Wstrzymanie tego procesu będzie bardzo trudne, by nie powiedzieć – niemożliwe.

I ostatnia refleksja. Mieszkańcy Olsztyna zorientują się, że „coś jest nie tak” z tą zabudową, gdy wieżowce zaczną rosnąć. Wówczas pojawi się też pytanie: kto na to pozwolił? Na szczęście głosowania w Radzie Miasta są imienne, więc mam nadzieję, że to pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi.

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup