Środa 10 sierpnia 2016
2 0

Dobra aura nas nie opuści

Już za  trzy dni Olsztyn Green Festival. Odsłona trzecia. Historia festiwalu potwierdza, że dobre rzeczy rodzą się w bólach. Trzy lata temu było sporo dyskusji, czy jesteśmy przygotowani do zorganizowania dużego festiwalu muzycznego, czy mamy stosowne miejsce na jego przeprowadzenie i środki na realizację. Na początek było prowokacyjnie, a potem nieco nerwowo. Szukaliśmy adekwatnej do charakteru miasta nazwy, partnerów oraz zgrywaliśmy daty, bo  Festiwal miał jednocześnie inaugurować działalność nowej plaży miejskiej, zbudowanej w ramach modernizacji nabrzeża Jeziora Krzywego. Jednak „koniec wieńczy dzieło” – udało się i nawet najwięksi sceptycy przyznali, że Olsztyn Green Festival wypalił i zaczął zapisywać swoją imprezową historię.

Co najważniejsze, już po dwóch edycjach na dobre wywalczył sobie miejsce w świadomości mieszkańców Olsztyna oraz – co równie ważne – fanów muzyki i dobrej zabawy z Polski. Duża w tym zasługa naszego organizacyjnego partnera, który potrafił zaproponować interesujący zestaw artystów oraz profesjonalną organizację. W efekcie Olsztyn Green Festival znalazł się na dwunastym miejscu największych letnich festiwali muzycznych w Polsce, a jego siła promocyjna (jako tzw. ekwiwalent reklamowy) została wyliczona na  bardzo przyzwoitą kwotę 3 milionów złotych.

Wszystko na to wskazuje, że w tym roku będzie podobnie. Dwudniowe karnety sprzedały się „na pniu”, wykonawców przybyło, więc i jedna scena  przestała już wystarczać. Druga scena będzie ulokowana w centralnej części plaży, vis a vis tarasu widokowego i będzie miała swoją nazwę – „Olsztyn Stage”, która to nazwa, jak sądzę, zostanie już na kolejne edycje imprezy. Nie będę wymieniał wszystkich gwiazd festiwalu, bo jest to ponad 20 wykonawców, dodam tylko, że dodatkowo zawita na festiwal znana z największych imprez muzycznych scena didżejów „Red Bull Container Stage”, więc także poza stricte koncertową częścią festiwalu, atrakcji nie zabraknie.

To, co mnie szczególnie cieszy, to fakt, że Olsztyn Green Festival bardzo dobrze wpisuje się w charakter miasta i strategię jego rozwoju. Patrząc, jak sympatycznie bawią się uczestnicy i w jakim rozrzucie pokoleniowym („od dziadka do wnuczka”), widać, że to coś więcej niż tylko kolejna impreza muzyczna. To rodzaj wydarzenia kulturowego, promującego przyjazny, ekologiczny styl życia. Chcieliśmy to utrzymać i dlatego, wzorem lat ubiegłych, dzieci do 12 lat wchodzą za darmo, a ten przywilej dotyczy również pokolenia 65+. Znam wiele osób z tego pokolenia, które aktywnie uczestniczą w życiu kulturalnym naszego miasta, wiec na pewno skorzystają z tej oferty.

Powodzenie imprez plenerowych jest zdeterminowane jedną, ważną przesłanką – pogodą. Do tej pory aura nam dopisywała. Mam nadzieję, że i w tym roku dobra pogoda nas nie opuści, w myśl zasady, że wyjątkowe rzeczy mają wyjątkowe szczęście.

Oceń post
Ocen: 2
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup