Niedziela 4 września 2016
3 0

Polityka pamięci

Nasz kalendarz ma wiele dat granicznych, to znaczy takich, od których coś się zaczyna lub też coś się z tą datą kończy. Bez wątpienia takim kalendarzowym „kamieniem milowym” jest 1 września. To  początek roku szkolnego, a więc i nieodwołalny koniec wakacji. Pod tą datą kryje się też symboliczne rozpoczęcie nowego sezonu artystycznego i kulturalnego. Jeśli idzie o przyrodę, to  nadejście września traktujemy jako początek złotej, polskiej jesieni.

Od 77 lat 1 września ma dla nas – Polaków jeszcze jeden wyjatkowy wymiar. W tym dniu obchodzimy rocznicę wybuchu II wojny światowej. Od jej zakończenia było wiadomo, że ta data nie może pójść w zapomnienie, że jest to  data – symbol, data – znak pamięci. Mamy szczególne powody, żeby o niej pamiętać, bo ta wojna zaczęła się od napaści na Polskę i podczas jej trwania zginęło sześć milionów Polaków – najwięcej w Europie w stosunku do liczby mieszkańców, liczonych w dniu jej rozpoczęcia. Ogrom zniszczeń przyniesionych przez II wojnę światową jest porażający, wręcz niewyobrażalny. Jednocześnie jest to namacalne świadectwo do czego prowadzi totalitaryzm oraz chora ideologia, która u swoich podstaw ma stygmatyzowanie i dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, naszych i „obcych”, wiernych „naszej” ideologii i tych, którzy z nią się nie zgadzają! Ta wiara w swoją, jedynie słuszną rację światopoglądową pozwalała na eliminowanie z życia społecznego tych „gorszych”, a w szczytowym okresie faszyzmu – także na fizyczne pozbawianie ich życia. Jako Polacy byliśmy po tej tragicznej stronie – niszczeni, mordowani, zaliczeni do podludzi. Faszyzm zaczął się od nachalnej propagandy, zastraszania i zmuszania do milczenia, od palenia książek i niszczenia pomników kultury. Warto o tym także dzisiaj pamiętać!

Refleksja nad dramatem i tragizmem II wojny światowej jest naszym patriotycznym obowiązkiem, dlatego każdego roku 1 września pochylamy się nad tą bolesną kartą polskiej historii. Tragiczną, ale też i pełną przykładów niewyobrażalnego męstwa polskich żołnierzy w walce na wszystkich frontach tej wojny. Pokazywaliśmy światu dowody naszej odwagi i hartu zarówno podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, nad Bzurą, pod Wizną, broniąc Helu, a także podczas powietrznej obrony Londynu, walk pod Tobrukiem i Monte Cassino, pod Lenino, podczas Powstania Warszawskiego, na Wale Pomorskim i przy zdobywaniu Berlina. Tam wszędzie był polski żołnierz, gotów oddać krew i życie za ojczyznę i za jej wolność. Jak zawsze podkreślam to w moich rocznicowych wystąpieniach 1 września, w historii naszego kraju nie ma przykładów bardziej bohaterskiej i patriotycznej postawy.

Tegoroczna uroczystość rocznicowa odbyła się przy pomniku Armii Krajowej, jak zwykle z udziałem kombatantów i według ceremoniału wojskowego. Jednym z elementów tego ceremoniału jest „Apel pamięci”. W tym roku, niestety, otrzymałem wiele sygnałów od uczestników spotkania, zbulwersowanych jego formą. Trudno się pogodzić z faktem, że w apelu byli imiennie wymieniani dowódcy sił zbrojnych, którzy  sześć lat temu zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, a przemilczane zostały nazwiska dowódców i bohaterów Polskich Sił Zbrojnych z czasów II wojny światowej. Jak wytłumaczyć fakt, że nie został wymieniony generał Władysław Sikorski – Naczelny Wódz i premier Rządu na Uchodźctwie, który zginął w katastrofie pod Gibraltarem,  generał Kazimierz Sosnkowski – komendant Związku Walki Zbrojnej i Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych, dlaczego zabrakło nazwiska legendarnego generała Władysława Andersa, dowódcy II Korpusu Polskiego i Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, generała Stefana Roweckiego, dowódcy Armii Krajowej, zamęczonego w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, nazwisk legendarnych bohaterów: kapitana Władysława Raginisa – heroicznego dowódcy obrony Wizny, który wobec braku możliwości dalszej obrony odebrał sobie życie, czy kapitana pilota Eugeniusza Horbaczewskiego – legendarnego asa polskiego lotnictwa na Zachodzie. To tylko najbardziej oczywiste nazwiska.

Wszyscy uczestnicy spotkania przy Pomniku AK mieli świadomość, że naród nasz ma swoich, niekwestionowanych bohaterów II wojny światowej, którym należy się pamięć, wskazywana z imienia i nazwiska, funkcji i zasług. Dlaczego apel o nich nie mówił? Może dlatego, że ostatnio ta przekazywana z pokolenia na pokolenie prawdziwa pamięć zostaje zastępowana czymś, co się nazywa „polityką pamięci”. W jej efekcie to Ministerstwo Obrony Narodowej wie lepiej od nas, o kim należy pamiętać.

Oceń post
Ocen: 3
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup