Środa 21 lutego 2018
0 0

Nie razić swoim wyglądem

Jutro (22 bm.) w ratuszu będzie miała swoją promocję książka „Olsztyn w dokumentach”. Tytuł nie porywa, ale już pobieżne zajrzenie w jej treść zaciekawia, intryguje i wciąga. Te dokumenty to „wybór źródeł do historii pierwszych lat powojennych 1945 – 1950”, czyli okresu tworzenia polskiej państwowości i odbudowy Olsztyna po wojennej pożodze.

Uwarunkowania geopolityczne tamtego okresu są znane, skutki też, często tragiczne, ale książka poprzez cytowane dokumenty pokazuje organizujące się miasto od strony głównie administracyjnej. Dla mnie, jako prezydenta miasta, jest to wyjątkowo ciekawa lektura, do tego pełna różnych smaczków politycznych i obyczajowych. Jak wspomniałem, przejrzałem publikację pobieżnie, ale w wolnych chwilach będę do niej wracał.

Jednym z pierwszych dokumentów cytowanych w książce jest Raport z 2 czerwca 1945 roku z inspekcji punktu etapowego Państwowego Urzędu Repatriacyjnego (PUR). Punkt składa się 21 pomieszczeń z 364 łóżkami. Przeciętny transport liczył tysiąc repatriantów, a punkt mógł pomieścić tylko dwieście osób, widać więc skalę problemów pierwszych przesiedleń.

Ciekawe jest też sprawozdanie Milicji Obywatelskiej z 2 listopada 1945 roku, opatrzone klauzulą „tajne”. Opisuje ono nastroje panujące w Olsztynie. I tak „stosunek ludności polskiej do władz jest dobry”, do Armii Czerwonej – „bojaźliwy ze względu na częste upijanie się i zaczepne zachowanie”. Zachowanie ludności niemieckiej „jest bojaźliwe, lecz tylko dlatego, że są bezsilni”. Nietrudno się domyślić, że zachowania żołnierzy radzieckich zostały opisane bardzo, ale to bardzo delikatnie, zaś rzeczywistość była jakże inna od opisanej w raporcie.

Ciekawe jest też oświadczenie Kanclerza Kurii Biskupiej z 24 stycznia 1946 roku, dotyczące incydentu podczas poświęcenia świetlicy Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Otóż podczas uroczystości, w trakcie odśpiewywania ostatniej zwrotki „Roty” „użyto demonstracyjnie słów obrażających naszego wschodniego sąsiada”. Jeden z uczestników, „osobnik w średnim wieku (…) w sposób nieśmiały i przyciszony użył słów >aż się rozpadnie w proch i pył moskiewska zawierucha<”.  Pytany po zakończeniu uroczystości, czy zdaje sobie sprawę z następstw swojego zachowania, miał odpowiedzieć: „Jestem żołnierzem bez imienia i nazwiska”. Sprawa miała rzeczywiście duże reperkusje, gdyż ówczesny wojewoda Zygmunt Robel tłumaczył się z incydentu wicepremierowi Władysławowi Gomułce.

Jaki widać, takich smaczków nie brakuje. Mnie rozbawił też regulamin przewozowy, przygotowany przez Miejską Radę Narodową. Można w nim wyczytać, że „woźnica lub kierowca powinien być ubrany tak, żeby nie razić swoim wyglądem”, „wobec pasażerów winien być uprzejmym, usłużnym, pomagać staruszkom i dzieciom”. Dodatkowo „uprząż ma być w stanie dobrym i czystym”, „konie zdrowe” a „w godzinach służby nie wolno woźnicy (kierowcy) używać alkoholu”.

Prawda, że brzmi to intrygująco? Polecam!

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup