Niedziela 2 listopada 2014
1 0

To święto jest nam potrzebne

Pierwszy listopada to szczególna data w naszym kalendarzu – zawsze zmusza nas

do refleksji nad kruchością życia, nad przemijaniem, nad tym, ile znaczyli dla nas ci, którzy

od nas odeszli. W tym dniu każdy z nas robi swoisty, wewnętrzny, „bilans strat”. Bliskich,

znajomych bliższych i dalszych – osób, z którymi już się nie spotkamy, a które jeszcze nie tak

dawno były obecne w naszym życiu. Widzieliśmy je na scenie, w gabinecie, na ulicy. Takie

straty spotykają nie tylko pojedynczych ludzi, ale także całe społeczności, jak np. Olsztyn.

Ten rok przyniósł naszemu miastu, nam – mieszkańcom, kolejne, niepowetowane

straty. Odszedł Stefan Burczyk – znakomity aktor teatralny i filmowy, humanista w każdym

calu, wybitna postać olsztyńskiej kultury. Dużym zaskoczeniem była przedwczesna tragiczna

śmierć świetnego architekta i artysty-plastyka Waldemara Dezora. Często niepokornego

i kontrowersyjnego, ale zawsze twórczego i poszukującego. Zapamiętamy go m.in. jako

projektanta placu Jana Pawła II i gorącego orędownika zagospodarowania olsztyńskiego

aresztu śledczego na obiekt szeroko rozumianej kultury.

Z dużym smutkiem przyjąłem też informację o śmierci Adolfa Teresiaka, wielce

zasłużonego w budowaniu dobrych relacji naszego miasta z partnerskim Chateauroux. Kiedy

ostatnio odwiedzali nas przyjaciele z Francji, jednym z pierwszych było pytanie o pana

Adolfa, który nie mógł się z nimi spotkać, bo już chorował.

Podobne uczucia wywołała we mnie śmierć kpt. Mirosława Reszki, byłego prezesa

olsztyńskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. We wrześniu mieliśmy

wspólnie odsłaniać pomnik Żołnierzy Armii Krajowej, ale stan zdrowia nie pozwolił panu

kapitanowi uczestniczyć w tej długo oczekiwanej przez środowisko żołnierzy AK uroczystości.

Wśród tych, którzy odeszli, są też osoby znane mi ze współpracy z czasów, gdy

byłem już wiceprezydentem Olsztyna, jak komendant Chorągwi Warmińsko-Mazurskiej ZHP

Jan Biłat, ale są też i tacy, których znam jeszcze z dzieciństwa, jak zasłużony nowomiejski

fotograf Henryk Kopiczyński.

Myślę, że takie święto, jak to – pierwszolistopadowe – jest nam, tak po prostu,

po ludzku, potrzebne. Żyjąc w ciągłym pośpiechu potrzebujemy nieco czasu na refleksję

o przemijaniu i o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Tę refleksję widać na twarzach

osób, które przyszły odwiedzić groby bliskich i to ona powoduje, że zaczynamy odnosić się

do siebie z większym szacunkiem, świadomi majestatu śmierci, który unosi się nad tym

dniem.

Oceń post
Ocen: 1
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup