Niedziela 18 stycznia 2015
5 3

Pora się porozumieć

Od zakończenia wyborów starałem się jak najmniej wypowiadać w sprawie możliwych koalicji i stojących za nimi decyzji personalnych na temat kluczowych stanowisk w urzędzie. Powód był prosty i oczywisty – są to sprawy delikatne i trudne, a ich dominantą musi być najlepiej pojęty interes miasta. Przynajmniej w moim rozumieniu!

Po wielu rozmowach wydawało się, że jesteśmy już blisko korzystnych rozstrzygnięć i lada dzień większościowa koalicja zostanie zawiązana. Słowo „większościowa” jest tu bardzo istotne,albowiem nasza demokracja jest tak skonstruowana, że do skutecznego rządzenia potrzebna jest większość. Dotyczy to także samorządu. Od piątku – jak doniosły media – wiemy już, że zawiązanie koalicji oddaliło się w czasie. Ponieważ w tej sprawie pojawia się wiele niedomówień, chciałbym, żeby moje stanowisko pozostawało jasne i czytelne. Dla wszystkich.

Zawsze uważałem i nadal uważam, że nadrzędnym interesem lokalnej polityki powinno być dobro miasta. Możemy je różnie rozumieć i spierać się o poszczególne rozwiązania, dyskutując „co jest dobre”, ale bez zrozumienia, że najważniejsi są mieszkańcy, jakakolwiek polityka miejska traci sens! Tak rozumiem swoją misję prezydenta miasta i temu poświęciłem ostatnie sześć  lat swojego życia.

Podczas rozmów o możliwej koalicji uzgodniliśmy, że kluczowym zadaniem nowej kadencji będzie poprawienie efektywności zarządzania. W Olsztynie za dużo się dzieje, a czas, w jakim przyszło nam żyć, biegnie za szybko, żebyśmy mogli pozwolić sobie na marnotrawienie potencjału, zarówno aparatu urzędniczego, jak i mieszkańców. Potrzebujemy nowej energii i nowych, profesjonalnych liderów w kierownictwie urzędu.Te uzgodnienia są na tyle racjonalne, że będę stał na ich straży,niezależnie od tego z kim przyjdzie mi współrządzić.

Olsztyn to „wielka rzecz”, ale i wielka odpowiedzialność. Wziąłem ją świadomie na swoje barki i chętnie się nią podzielę. Chcę jednak mieć pewność, że od tych, którzy staną ze mną ramię w ramię, otrzymam realne wsparcie. Tego przekonania zabrakło mi, gdy zapoznałem się z propozycjami kadrowymi, przedstawionymi przez zarząd powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej.  Mogę powiedzieć, że niejako zabrakło w połowie, gdyż z dwóch kandydatów na wiceprezydentów, jeden uzyskał moją akceptację. Zatem sukces był połowiczny.Zastrzegam – nie mam żadnych zastrzeżeń osobistych, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Chcę jedynie mieć pewność, że będę pracował z najlepszymi i z takimi wiceprezydentami, którzy praktycznie z marszu mogą wejść w strukturę kierowania miastem. Ludzie z takim potencjałem są w Olsztynie. Także  w strukturach Platformy Obywatelskiej!

Ta konkluzja pozwala mi patrzeć optymistycznie na samorządową przyszłość Olsztyna. Jeżeli tylko będzie dobrawola, to z pewnością się dogadamy. Chociaż nie! „Dogadamy się” to złe określenie. Dogadywać się można pod przysłowiową budką z piwem. Pora skończyć z dogadywaniem się! Pora się porozumieć!  

Oceń post
Ocen: 8
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup