Niedziela 1 lutego 2015
3 1

Wszystkie ręce na pokład

Coraz bardziej martwi mnie sytuacja OKS Stomil. Rzecz jasna nie chodzi o stronę sportową, bo remis w sparringu z Arką ma swoją wymowę, ale o sprawy organizacyjne, związane z przyszłością klubu. W piątek 30 stycznia spotkaliśmy się z jego kierownictwem, żeby zapoznać się z ostatnimi działaniami zarządu i dopiąć sponsorski udział spółki komunalnej, jakim jest Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, lecz niestety niemile zaskoczyła nas informacja, że Urząd Skarbowy „wszedł” na konto klubu. Znaczy to tyle, że nasza spółka zostałaby – mówiąc trochę przewrotnie – sponsorem Urzędu Skarbowego! Co gorsze, zawarcie umowy obecnie w niczym nie zmieniłoby sytuacji zawodników i trenerów. Rozumiem, że jest to konsekwencja wystąpienia o upadłość układową, ale dopóki nie zapadnie w tej sprawie werdykt sądu, podejmowanie decyzji sponsorskiej na kolejny rok byłoby co najmniej nierozsądne. Nasz Stomil ma swoją siłę i zdolność do wygrywania, co wielokrotnie potwierdził,  ale w powiedzeniu, że „z Urzędem Skarbowym nikt jeszcze nie wygrał” też jest wiele gorzkiej prawdy.

To połowa zmartwienia. Drugi powód, to brak wyraźnej koncepcji określającej przyszłość klubu. Zgodnie z umową z PWiK oraz oczekiwaniami Galerii Warmińskiej, miał ją opracować zarząd Stomilu. Wiadomo, że od kilku lat mówimy o sportowej spółce akcyjnej, ale jej optymalny kształt, związany z planem biznesowym, strukturą kapitału, projektem statutu i harmonogramem prac, powinien być propozycją kierownictwa klubu. Jak powiedziałem podczas spotkania, mamy prawo oczekiwać aktywności klubu w tym zakresie, a także lepszego rozeznania, jak takie struktury organizacyjne radzą sobie w kraju. Środowisko zawodowej piłki nożnej funkcjonuje nieomal wyłącznie w oparciu o sportowe spółki akcyjne, więc siłą rzeczy kierownictwo OKS Stomil ma większe możliwości skorzystania z życzliwych podpowiedzi i doświadczeń innych klubów. To ważne także dlatego, że pan prezes zapewniał, iż ma inwestora, który chciałby w sportową przyszłość Stomilu zainwestować, a więc tym bardziej powinien on uczestniczyć od początku procesu zawiązywania spółki i brać udział w przygotowywaniu kluczowych dokumentów.

Żeby jednak nie stać w miejscu zaproponowałem powołanie zespołów roboczych do wypracowania kształtu i harmonogramu prac założycielskich. Zadeklarowałem też naszą pomoc w układaniu się z wierzycielami. To w tej chwili chyba najważniejsza sprawa. Klub jest stowarzyszeniem osób fizycznych, więc prosta pomoc gminy nie ma umocowania prawnego. W sytuacji spółki akcyjnej z udziałem gminy byłoby to zdecydowanie łatwiejsze, chociażby poprzez podniesienie kapitału. Jednocześnie bez uregulowania należności wobec Urzędu Skarbowego i ZUS, klub z tych samych powodów nie będzie mógł otrzymać dotacji z miasta. Jak zrozumiałem z wypowiedzi pana prezesa, jest to także niewzruszalny wymóg przy składaniu – już w marcu – dokumentów do PZPN o dopuszczenie do kolejnego sezonu ligowego.

A zatem, wszystkie ręce na pokład! Na początek – negocjacje z wierzycielami (!)… i inwestorami (?).

Oceń post
Ocen: 4
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup