Niedziela 25 maja 2014
0 0

Dopiero się rozpędzamy

Jest niedziela, wybory do Parlamentu Europejskiego w pełnym toku, więc trudno je komentować, dlatego proponuję spojrzeć na Brukselę przez pryzmat samorządów i pieniędzy. Inspiracją do takiego spojrzenia jest artykuł Ekstraklasa miast. Prymusi w wydawaniu pieniędzy z Brukseli, który ukazał się 19 maja br. w „Gazecie Prawnej”.ARTYKUŁ DOSTĘPNY TUTAJ.

Patrząc z pozycji Olsztyna – a nie ma co ukrywać, że interesuje mnie to najbardziej – są powody do radości. Jesteśmy w czołówce  miast, które umiejętnie wykorzystały europejską szansę i bardzo dobrze radzą sobie z wykorzystywaniem unijnych pieniędzy. W ilustrującym artykuł rankingu „Gazety Prawnej” uplasowaliśmy się na  piątym miejscu w kraju pod względem wysokości pozyskanych środków unijnych na mieszkańca! Przed nami jest Gdańsk, Rzeszów, Warszawa i Kielce – za nami reszta miast wojewódzkich, w tym wiele porównywanych z Olsztynem, jak choćby Toruń czy Białystok. Nasz wynik to 10 918 złotych na osobę i do trzeciego miejsca Warszawy brakuje nam tylko 426 złotych.

To jednak nie wszystko! Zadłużenie naszego miasta (według danych za 2013 rok) jest najniższe w kraju i wynosi tylko 29,3 proc. rocznych dochodów! Autorzy artykułu podkreślają znaczenie tego wskaźnika, bo w dużym stopniu pokazuje on, jakim miastom będzie łatwiej sięgnąć po kolejne pieniądze z Unii. Wydaje się, że w tym wyścigu mamy handicap już na starcie, więc myślenie o unijnym podium w kolejnym rankingu „GP” wcale nie jest takie nierealne.

Te wszystkie informacje traktuję jako mój głos w dyskusji, czy to dobrze, że tak dużo inwestujemy, czy nie jesteśmy nadmiernie skupieni na dużych inwestycjach – innymi słowy: czy dobrze wydajemy pieniądze. Ten ranking pokazuje, że jesteśmy na liście unijnych prymusów, co bardzo mnie cieszy. W morzu potrzeb ciężko się uzasadnia, dlaczego jedne zadania są realizowane, a inne muszą poczekać. Czy nam się to podoba, czy też nie, wskazówki w co inwestować podsuwa Unia Europejska, kierując na jedne zadania swoje wsparcie, a inne traktując dotacyjnym milczeniem. Skoro tak się dzieje, wykorzystujmy swoją szansę i róbmy to z głową.

Nie tak dawno, podczas spotkania z wiceprezydentem Gdańska, dzieliliśmy się uwagami, co do trafności podejmowanych zadań inwestycyjnych. Mój gdański kolega powiedział wyraźnie: Wiem, że często mieszkańcy woleliby zwykłe remonty chodników od uciążliwych inwestycji drogowych, ale zawsze im tłumaczę, że muszą poczekać. Musimy wygrać swoją unijną szansę.

Tak mówią w Gdańsku i… są pierwsi na liście miast pozyskujących najwięcej środków finansowych z Unii Europejskiej. Przychylam się do jego opinii i dlatego jesteśmy już na piątym miejscu tego interesującego zestawienia. Na razie, bo dopiero się rozpędzamy!

Przypomnę, że historia przyśpieszania Olsztyna ma raptem… cztery lata.

Oceń post
Ocen: 0
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup