Niedziela 3 maja 2015
8 0

Zaszkodzić może polityk(a)

Wydawać by się mogło, że długi majowy weekend to czas spokojnego świętowania i miłego odpoczynku. Święto Pracy, Święto Flagi i Święto Konstytucji układają się w coraz powszechniej akceptowaną triadę patriotyczną, w trakcie której oddajemy się refleksji nad istotą i stanem państwa, wykorzystując czas wolny na spacery i manifestowanie przywiązania do wszystkiego, co polskie.

Ten piękny i uduchowiony czas w moim przypadku nie jest jednak wolny od problemów. Niektóre z nich mają tendencję do powracania niczym bumerang, a są nimi z pewnością sytuacje kryzysowe w olsztyńskim Stomilu. Kiedy sześć lat temu objąłem urząd Prezydenta Miasta, jednym z istotniejszych wyzwań przed jakim stanąłem, była sytuacja w stowarzyszeniu OKS Stomil. Wiadomo – „Duma Warmii”, piękna historia, tęsknota za „dużą” piłką i nieposkromione ambicje środowiska piłkarskiego i kibiców. Niestety – brakowało pieniędzy sponsorów i satysfakcjonujących wyników. Udało mi się wówczas namówić olsztyńskich przedsiębiorców do wsparcia klubu finansowo i organizacyjnie. Dzięki działaniom m.in. pana Andrzeja Bogusza klub został wyprowadzony na finansową prostą i wydawało się, że już będzie dobrze! Jednak z latami zapał lokalnych przedsiębiorców osłabł i przyszłość klubu ponownie zawisła na włosku, a problem – niczym przysłowiowy bumerang – wrócił do… prezydenta miasta. Tym razem, kładąc na szali swój autorytet, przekonałem do sponsorowania Stomilu spółkę budującą „Galerię Warmińską” i w klubie znowu zapanował błogi spokój. Minęło kolejne dwa i pół roku i okazało się, że zarząd stowarzyszenia OKS nie potrafił zbudować właściwych relacji ze sponsorem, w efekcie czego ten wypowiedział umowę sponsoringu. Kasa zaświeciła pustkami, zmienił się zarząd, w górę poszły wyniki sportowe, lecz niestety odwrotnie proporcjonalnie do stanu finansów. Klub stanął w obliczu upadłości, a problem Stomilu po raz kolejny zapukał do drzwi Urzędu Miasta i prezydenta.

W tym miejscu jedna rzecz wymaga podkreślenia – przez cały ten czas miasto i jedna ze spółek komunalnych wspomagały klub istotnymi pieniędzmi. Szukaliśmy też inwestorów do budowy stadionu oraz jesteśmy w trakcie budowy oświetlenia, odpowiadającego wymogom zawodowej ligi piłkarskiej, w której gra Stomil. Staramy się pomóc klubowi na różne sposoby, jedno jest jednak pewne – przy całym szacunku dla tradycji i znaczenia piłki nożnej, gmina nie może być jedynym pomysłem na utrzymanie funkcjonowania Stomilu! Nie jesteśmy tak bogatym miastem i potrzebujemy wiarygodnego i aktywnego partnera, za którym staną poważni inwestorzy.

Piszę o tym w obliczu kolejnego, bardzo poważnego kryzysu klubowego, związanego z jego I-ligową przyszłością. Od dwóch miesięcy jest kolejny zarząd stowarzyszenia – i wydaje się, że pierwszy, myślący o przyszłości klubu w sposób nowoczesny i biznesowy. Powstały zręby statutu spółki akcyjnej, która miałaby prowadzić działalność i zarządzać  Stomilem. Problemem pozostają: czas i pieniądze.

Po spotkaniach z zarządem klubu i piłkarzami postanowiłem dać nam wszystkim – klubowi i miastu – jeszcze jedną, mam nadzieję ostatnią (!), szansę na zbudowanie profesjonalnego zaplecza finansowego klubu. Poprosiłem podległe mi służby o podjęcie roboczych rozmów z zarządem stowarzyszenia w celu znalezienia możliwych opcji takiego zaangażowania finansowego gminy, które pozwoliłyby na pozostanie Stomilu w obecnej klasie rozgrywkowej. Z uwagi na istotne inwestycje komunalne gmina jest w trudnym okresie finansowym, ale mam nadzieję, że takie rozwiązania się znajdą i będę mógł je przedstawić w najbliższych dniach na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, poświęconej tylko tej sprawie.

Jedno wiem na pewno: tym, co może pomóc rozwiązaniu tego problemu jest rozsądek, skupienie i cisza. Tym, co może mu zaszkodzić – jest polityka i politycy, próbujący ugrać swoje, wykorzystać tę trudną sytuację. Piszę to w kontekście zachowań posła Jerzego Szmita, który usiłuje wcielić się w rolę wybawiciela Stomilu. To obłuda i fałsz. Miał w Stomilu swoje pięć minut i ewidentnie je zmarnował. Gdyby pan poseł rzeczywiście chciał pomóc klubowi, mógłby się ze mną skontaktować i przedstawić swój pomysł na rozwiązanie. Wydaje się jednak, że jedynym pomysłem posła Jerzego Szmita jest okazjonalna promocja siebie w mediach. Kolejnym etapem będą spacery na stadionowych trybunach i rozdawanie ulotek. Skądś to znamy…

Oceń post
Ocen: 8
Zobacz również:

Wasze komentarze (0)

scrollup