Czas decyzji
Tak bez wątpienia można określić ostatni tydzień. Zaczął się od decyzji personalnych, czyli ogłoszenia wyników konkursów na dyrektorów jednostek Urzędu Miasta oraz tzw. oficera rowerowego. Myślę, że wybór nowych dyrektorów dla sporej grupy osób śledzących „życie Ratusza” stanowił pewne zaskoczenie. Przeglądając różne wcześniejsze komentarze można było dostrzec małe złośliwości, kreujące pogląd, że „wybór jest już na pewno dokonany”, a zdecydowały względy towarzyskie czy też – polityczne. Mówiono nawet o konkretnych osobach, które „z pewnością” obejmą wakujące stanowiska.
Wszystkie te dywagacje legły w gruzach!
Sądzę, że decyzje jednoznacznie udowadniają, iż były oparte o czyste i równe dla wszystkich zasady, a dyrektorzy, którzy już niedługo zaczną pracę, są wolni od tzw. układów. Przekrój wiekowy kandydatów pokazuje też, iż komisje nie kierowały się datą urodzenia, lecz kompetencjami. Teraz czas na „zwycięzców”, by pokazali, że wybór był słuszny. Z pewnością nie będzie im lekko, a po drodze czekają ich przysłowiowe „krew, pot i łzy”, ale wierzę, iż udowodnią, że warto było na nich postawić. Jedyne, o co mogę prosić wszystkich kształtujących opinię o urzędzie, to odrobina zaufania.
Dzień później, 1 lutego, przyszło mi ogłosić kolejną decyzję – zamknięcia procedowania budowy stadionu miejskiego i galerii handlowej w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Z końcem stycznia minął czas składania ofert. I chociaż do końca w grze pozostawało trzech potencjalnych inwestorów, żaden z nich nie zdecydował się na złożenie oferty. Z pewnością nie jest to sytuacja dla nas komfortowa, ale trudno – była to interesująca i potrzebna lekcja. Czy nam się to podoba, czy nie, wobec braku środków finansowych w samorządach, partnerstwo publiczno-prywatne będzie coraz powszechniejszą formą realizowania inwestycji, a my, po swoich półtorarocznych doświadczeniach i przejściu całej ścieżki formalno-prawnej, zaczynamy uchodzić w tej dziedzinie za eksperta. To doświadczenie z pewnością będzie procentować w przyszłości.
Pozostaje pytanie – co ze stadionem? Jestem pewny, że będzie. I to wcale nie później niż przy realizacji w ramach PPP. Dobrą zasadą w trudnych projektach jest posiadanie rozwiązań alternatywnych i takie rozwiązanie od pewnego czasu mamy. Przede wszystkim są poważni inwestorzy, chętni do zainwestowania w nasze rozwiązania, mamy też projekt funkcjonalno-użytkowy obiektu i przeanalizowane, możliwe rozwiązania projektowe. W tym kontekście jestem często pytany – dlaczego od razu nie przystąpiono do realizacji „planu B”? Odpowiedź jest banalnie prosta – jeszcze dwa lata temu, mimo naszych intensywnych poszukiwań, takich możliwości nie było. Nie było inwestorów, planów, pieniędzy. Mogliśmy nic nie robić i czekać. Mogliśmy…, ale determinował nas czas. On – nie czeka!
Ad ACTA
Tydzień zdominował Internet i tzw. ACTA, czyli, mówiąc w dużym skrócie, międzynarodowa umowa o ochronie własności intelektualnej. Wydawałoby się, że Olsztyn stoi na uboczu tych problemów, ale patrząc na potężną manifestację, która w środę przeszła ulicami miasta w proteście przeciwko podpisaniu umowy, trzeba stwierdzić, iż jest to mylne założenie.
Spoglądając z trochę innej perspektywy na problem z akceptacją ACTA widać, że jedną z ważniejszych rzeczy w skutecznym zarządzaniu są konsultacje społeczne. W Olsztynie również przekonywaliśmy się o tym wielokrotnie. Zmieniły się czasy, jest inna świadomość obywatelska, rośnie znaczenie organizacji pozarządowych, uspołeczniają się procesy decyzyjne, dlatego konsultacje społeczne – czy nam się to podoba, czy nie – są nieodzowne. My – na poziome samorządu już o tym wiemy, rząd – właśnie odbiera swoją lekcję wychowania obywatelskiego.
Problemu niezależności Internetu i ochrony własności intelektualnej nie da się szybko rozwiązać, dlatego należy cieszyć się tym, co już mamy – np. zrewitalizowaną stroną internetową Urzędu Miasta. Mamy ją od środy – poprawiliśmy wygląd, uprościliśmy komunikację z użytkownikami. Niby nic szczególnego, ale jednak cieszy! Nasza strona internetowa zawsze otrzymywała bardzo dobre oceny za funkcjonalność, mam nadzieję, że teraz będzie także otrzymywała dobre oceny za estetykę i prostotę komunikacji.
Strona internetowa dobrze wpisuje się w wizerunek nowoczesnego, innowacyjnego Urzędu. Za tę innowacyjność zostaliśmy w czwartek nagrodzeni! W ramach IV edycji konkursu „Krajowi Liderzy Innowacji i Rozwoju” Gmina Olsztyn została laureatem regionalnej edycji konkursu. Jeśli do tego dodać przyznanie przez Urząd Dozoru Technicznego w Warszawie, na kolejne trzy lata, certyfikatu ISO 9001:2009 w zakresie „Świadczenia usług publicznych związanych z zadaniami administracji samorządowej”, to widać, że z nowoczesnością w Urzędzie nie jest źle. Jednak, jakkolwiek wiele satysfakcji by nam ta ocena nie przynosiła, jedno jest pewne – nie możemy spocząć na laurach i odłożyć sprawy innowacyjności i nowoczesności urzędu… ad acta. Niezależnie od konsultacji społecznych.
Na galowo
Powinienem napisać – „tradycyjnie, na galowo”, albowiem była to już szesnasta Prezydencka Gala Noworoczna i po raz dziewiąty wręczane były statuetki świętego Jakuba. Trzeba pamiętać, że nagroda świętego Jakuba to najwyższe wyróżnienie przyznawane przez miasto. To zawsze duże wydarzenie w kalendarzu Olsztyna i tak też było w tym roku.
Gala Noworoczna odbywała się zazwyczaj w teatrze, ale w związku z jego remontem, tym razem spotkaliśmy się w nowym gmachu Filharmonii. Piątkowy wieczór potwierdził, że obiekt Filharmonii może doskonale służyć także takim, „galowym” celom. W powszechnej opinii, która mam nadzieję nie miała tylko formy grzecznościowej, uroczystość była bardzo udana, a decyzje Kapituły nagrody świętego Jakuba – słuszne.
Cieszę się, że nagrody nie budziły żadnych kontrowersji, albowiem w mojej opinii każdy z laureatów zasłużył się dla Olsztyna i promocji jego walorów w sposób bezdyskusyjny. Co ważne, okazało się, że laureaci to nieomal trzy pokolenia olsztynian, od młodzieżowej grupy Enej, do zacnej, „profesorskiej głowy” prof. Mirosława Krzemieniewskiego. Zwieńczeniem wieczoru był wspaniały, brawurowy Koncert Wiedeński w wykonaniu muzyków Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej pod batutą dyrektora Piotra Sułkowskiego. Jedyne, co mnie trochę zmartwiło, to nieobecność parlamentarzystów, ale może dotarła już do nich wiadomość, że chcę ich publicznie zaprosić do działań przyśpieszających budowę olsztyńskiej obwodnicy, o czym nie omieszkałem wspomnieć w swoim przemówieniu.
Gala Noworoczna to nie jedyne ważne spotkanie, które miało miejsce w tym tygodniu. W czwartek zaprosiłem do ratusza, na spotkanie opłatkowe, przedstawicieli środowisk kombatanckich i kresowych. To był wzruszający i bardzo miły wieczór, z życzeniami, opłatkiem, kolędami i pastorałkami. Kombatanci i kresowiacy to środowiska, o których – uwikłani w trudności życia codziennego – trochę zapominamy. A przecież każdy z nich to chodząca lekcja historii i najprawdziwszy, żywy przykład tego, co polskie i patriotyczne. Cieszę się, że czwartkowe popołudnie mogłem spędzić właśnie z nimi… Mnie też zresztą spotkała miła niespodzianka. Okazało się, że moi goście, obdarowani Kalendarzem Olsztyńskim, zapragnęli mojej, własnoręcznie wpisanej dedykacji. Blisko godzinę wpisywałem się do kalendarzy i poczułem się jak prawdziwa gwiazda pop-kultury. Powiem więcej – było to przyjemne i mile łaskotało tę odrobinę próżności, która jest w każdym człowieku. To już chyba ostatnie tego typu wydarzenia związane z początkiem roku, a zatem… do kolejnych spotkań. Za rok.
Dobre otwarcie, to połowa sukcesu…
Kto ma wątpliwości do prawdziwości tych słów, niech zapyta szachistów lub brydżystów. A wszystko wskazuje na to, że tej zimy otwarć będzie co najmniej kilka, i co najważniejsze – ich efektem będzie zwiększenie oferty sportowo-rekreacyjno-kulturalnej naszego miasta.
Pierwszy termin, to 19 lutego – dzień urodzin Kopernika i olsztyńskiego Planetarium. To na ten dzień zaplanowano pierwszy otwarty pokaz nowej aparatury projekcyjnej tej zasłużonej dla Olsztyna placówki. Zapowiada się, iż będzie to duża multimedialna rewolucja w formie i sposobie przekazu. Aparatura należy do najnowszych światowych osiągnięć techniki i można ją tylko porównać do aparatury projekcyjnej w warszawskim Centrum Nauki „Kopernik”. Jedno jest pewne – już za kilka tygodni będziemy mieli placówkę edukacyjną na najwyższym technicznym poziomie. Jestem przekonany, że ci, którzy wybiorą się do Planetarium, będą zauroczeni seansami i zachęcą innych do obejrzenia planetaryjnego seansu.
Drugie otwarcie też wiąże się z Planetarium i dotyczy projektu MIZAR. Ktoś, kto kojarzy tę nazwę z astronomią, ma rację, jednak w tym przypadku nie chodzi o gwiazdę z gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, lecz o Multimedialną Infrastrukturę Zasobów Astronomii dla Regionu. Szukając dobrej astronomicznej daty zdecydowano, żeby otwarcie odbyło się 21 marca, czyli w pierwszy dzień wiosny. Dzięki MIZAR-owi nasze Obserwatorium Astronomiczne doczekało się nowych, zintegrowanych baz wiedzy, kiosków multimedialnych, nowego wyposażenia ekspozycyjnego, a także windy i specjalnej iluminacji. Nowością na skalę krajową będzie Mobilne Astrolabium, które pozwoli na dotarcie z promocją obiektu do najdalszych miejscowości naszego województwa. Czyli… aby do wiosny.
No i wreszcie trzecia data – 2 marca – otwarcie Wodnego Centrum Sportowo-Rekreacyjnego, dla którego olsztynianie wybrali już nazwę – Aquasfera. Na temat Centrum było wiele dyskusji i pytań – czy jest potrzebne, czy spełni funkcję, dlaczego nie jest aquaparkiem? Myślę, że po 2 marca wszystkie odpowiedzi na te pytania będą znane i będą pozytywne. Rośnie nam obiekt klasy europejskiej, z bardzo dużą częścią aqua i odnowy biologicznej. Basen pozwoli na rozgrywanie zawodów klasy mistrzowskiej, w tym planowanych na maj mistrzostw Polski seniorów w pływaniu, które będą ostatnia kwalifikacją do olimpiady w Londynie. Każdy, kto odwiedzi Aquasferę zrozumie, że jest to obiekt nowoczesny i wielofunkcyjny, mogący żyć własnym, sportowo-rekreacyjnym życiem. Do 2 marca zostało niewiele czasu, więc już dziś warto rozejrzeć się za dobrym strojem kąpielowym.
A skoro o datach mowa, to dodam do nich 11 stycznia. W tym dniu, z okazji moich urodzin, odwiedził mnie pan poseł Tomasz Makowski z Ruchu Palikota. Myślę, że tą wzmianką oddałem sprawiedliwość faktom, bo komentować nie ma czego.
Powrót do góry ↑
Szklanka do połowy pełna






